Tuvia Bielski pseudo partyzanci

Obalanie faktami mitologii II wojny światowej

Krzysztof Janiewicz


Narracja

Jeden z najstarszych i najbardziej haniebnych epizodów była "pacyfikacja" Naliboki, powiat Stołpce, woj. Nowogródek, wieś położona w samym środku Puszczy Nalibockiej, obecnie część Białorusi.

Polskie i białoruskie wsi tworzyły grupy samoobrony aby odeprzeć sowietów i maruderów, którzy kradli im żywność i dobytek. Wspomnienia Holocaustu piętnowały tych, którzy próbowali bronić ich majątku jako antysemitów i współpracowników nazistów.

Jednak, po prostu nie widzieli żadnego powodu do wspierania wystawnego styl życia w lesie z owoców swojej pracy, za cenę głodu dla siebie i swoich rodzin.

Tuvia Bielski 'harem'

Bielskiego "harem", zauważ ich ubranych w sowieckie oficerskie mundury i buty.

Józef Marchwiński, polski komunista, żonaty z żydówką, przez pewien czas działał jako poseł Bielskiego, opisał życie dobrobytu i rozrywki prowadzone przez otoczenie Bielskiego i jego "harem" dobrze ubranych kobiet, których biedni żydzi nazywali"carskim pałacem". Inny komunista napisał, że Bielski był chętny do przyjęcia w obozie ludzi, którzy mieli złoto i inne kosztowności, ale mniej prawdopodobnie ubogich.

Dostatny stanu ludzi w obozach Bielskiego i Zorina, namalowany przez niektórych żydów, nie są do końca prawdziwe. W jednym ze swoich raportów, Bielski szczycił się, iż jego jednostka zgromadziła duże ilości zapasów: 200 ton ziemniaków, 3 tony kapusty, 5 ton buraków, 5 ton zboża, 3 tony mięsa i 1 tonę kiełbasy. (Boradyn, "Armia Krajowaj aa Nowogródczyńnie i Wileńszczyźnie (1941-1945) str. 80)

W swoim pamiętniku, jednego z czołowych członków grupy Zorin przedstawił podobny obraz. Raz w tygodniu, nawet wysłali nadwyżki żywności do Moskwy samolotem, który wylądował na polanie w lesie.
(Wertheim, "Żydowska partyzantka Na Białorusi", Zeszyty Historyczne nr. 86, 1988).

Nadwyżek żywności do Moskwy musiał być pobrany od zubożałej chłopów polskich i białoruskich, jako że żydzi nie mieli własnych pól w lesie.

W ZSRR oczach, głównym "przestępstwem" wieśniaków Naliboki było, że kiedy wiosną 1943 r. dowódcy partyzantów radzieckich, stacjonujących w Puszczy Nalibockiej, próbował podporządkować sobie wiejskie jednostki samoobrony, Polacy odmówili.

Wspólny sowiecko-żydowski atak na wieś Naliboki ranem 8 maja 1943 roku. Sto dwadzieścia osiem (128) niewinnych polskich cywilów, w tym kobiety i dzieci, było zmasakrowany w haniebnym ataku, który trwał prawie trzy godziny. Ten niespodziewany atak na Naliboki został przeprowadzony przez Brygadę Stalina, pod dowództwem majora Rafail Wasilewicz, z udziałem Bielskiego i Zorina "oddziałów", którzy zgłosili do niego w tym czasie.

Frakcje, które były odpowiedzialne za większość grabieży i mordów były jednostki Bielskiego "Jeruzalem" i Zorina "Pobeda". Świadkowie później potwierdzili, że większość z 128 osób zabitych zmarło w ich rękach. Prawie wszystcy z nich nie zginęli w potyczce, ale w zimnej kwi egzekucjach. Niektórzy członkowie grupy własnej obrony, zaskoczeni atakiem, walczyli i zabili kilku z napastników, ale widząc ich przeważającą liczbę i lepsze uzbrojenie wycofali się do lasu.

To nie był koniec nieszczęść wsi Naliboki. Cztery miesiące później, w sierpniu 1943 roku, w ramach masowej operacji anty-partyzanckiej znanej jako operacja "Herman", około 60 000 niemieckich żołnierzy, z pomocą sił litewskich, SS i policji białoruskiej, zgarneli ludność cywilną z kilkudziesięciu miejscowości w rejonie Puszczy Nalibockiej podejrzanych o wspieranie partyzantów. Około 20 000 mieszkańców wywieziono do Rzeszy do niewolniczej pracy, wielu z nich zginęło, a ich domy zostały spalone. Wieś Naliboki strawił pożar.

W "Od ofiar do zwycięzców" (str. 125), Silverman pisze:
Po kilku tygodniach walk, blokada nagle skończyła się. Niemieckie jednostki wojskowe zostały przeniesione do Stalingradu. Zanim odeszli, spalili wszystkie wsie w pobliżu lasu. Rolników w każdym miejscu, kazano zebrać się na posiedzenie, a gdy oni byli w jednym budynku, Niemcy podpalili go. Mężczyźni, kobiety i dzieci w wiosce po wiosce, palono żywcem. Niemcy chcieli się upewnić, że nikt nie będzie mógł pomóc ponownie partyzantom i żydom. Chcieli upewnić się, że ci zostali pozbawieni żywności i dostaw.

Wydaje się, że biedni chłopi z Naliboki nie mgli wygrać. Po pierwsze, sowiecko-żydowscy partyzanci mordowali i okradli ich, a następnie Niemcy palili wioski za wspieranie tych partyzantów. Byli między młotem a kowadłem rzeczywiście.

Polski Instytut Pamięci Narodowej (Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodu Polskiego w Łodzi) prowadzi obecnie dochodzenie "bohaterskich" czynów Tuvia Bielskiego, Szolem Zorina i partyzantów w Naliboki. Śledztwo to zostało otwarte w dniu 20 marca 2001 roku. Oczywiście, Izrael, gdzie większość tych zbrodniarzy wojennych żyje, nie współpracuje. Według IPN relacji, wydanej w dniu 1 marca 2002 r., 24 świadków, zostały przesłuchanych do tej pory, większość z nich byli mieszkańcy Naliboki lub pobliskich miejscowości, którzy byli obecni podczas ataku.

Ich szczegółowe relacje, o przebiegu zdarzeń objętych dochodzeniem, wymieniają nazwiska niektórych sprawców, z których wielu było dawnych mieszkańców Naliboki. Świadkowie również wymienili nazwiska partyzantów sowieckich.

Zbrodna w Naliboki nie była przypadkowym lecz powszechnym czynem oddziałów sowiecko-żydowskich partyzantów.

Podobna zbrodnia, również badana przez Instytut Pamięci Narodowej, została popełniona we wsi Koniuchy, koło miasta Bienakonie, powiat Lida, województwo Nowogródek, na skraju Puszczy Rudnickiej, gdzie wiele sowieckich oddziałów partyzanckich miało bazy. Członkowie tych grup często dokonywali najazdów na pobliskie wsie i osady, w tym w Koniuchy.

Partyzanci w Puszczy Rudnickiej byli pod dowództwem Centralnego Sztabu Ruchu Partyzanckiego w Moskwie. Masakra w Koniuchach została popełniona przez grupę około 100-120 partyzantów z różnych jednostek, w tym oddziału partyzanckiego około 50 osób silnego.

Partyzanci w Puszczy Rudnickiej, podporządkowani sztabowi partyzantów radzieckich, składali się z czterech działów żydowskich: "Śmierć faszystom", prowadzonego przez Jacoba Prennera, "Walka", prowadzonego przez Avrasha Rasel, "Do Zwycięstwa", prowadzonego przez Shmuela Kaplinskiego i "Mściciel", prowadzonego przez Abba Kovner.

Było pięćdziesiąt partyzantów w każdej grupie, a cztery grupy tworzyły Brygadę, której Abba Kovner był dowódcą.
(Rich Cohen, "The Avengers" [tłu. Mściciele] New York: Alfred A. Knopf, 2000).

Podobnie jak w Naliboki, i wielu innych wsiach w Polsce, celem tych napaści był okradać mieszkańców z ich własności, głównie odzieży, obuwia, bydła i zapasów mąki. W trakcie napadów, przemoc była powszechnie używana w stosunku do prawowitych właścicieli. Ponownie jak w Naliboki, doprowadzeni do rozpaczy mieszkańcy tworzyli grupy samoobrony, aby chronić wieś w celu zapobieżenia dalszym rozbojów. Jedyną "zbrodnią" popełnioną przez mieszkańców Koniuchy był fakt, że mieli dość codziennego rozboju i napadów nocnych i chcieli zorganizować samoobronę. Bolszewicy z Puszczy Rudnickiej postanowili zniszczyć wioskę w celu sterroryzowania mieszkańców innych osiedli.

Dla tego, w nocy z 28/29 stycznia 1944 r. grupa partyzantów sowiecko-żydowskich z Puszczy Rudnickiej otoczyło wieś. Wczesnym rankiem, pociski zapalające były użyte do zapalenia budynków gospodarczych. Uciekający mieszkańcy - mężczyzn, kobiet i dzieci, zostali zestrzeleni. Większość budynków została zniszczona.

W tym przypadku 17 świadków było przesłuchanych. W tej grupie znaleźli się byli członkowie oddziałów AK stacjonujących w Puszczy Rudnickiej i bliscy ofiar.

Niektórzy świadkowie dostarczyli nazwiska lub pseudonimy partyzantów radzieckich, miejsc ich jednostki i ich moc numeryczną. Oni również potwierdzili, że największą grupę stanowili partyzanci. Te oddziały partyzanckie były powszechnie nazywane jako "Wisincza", od lokalizacji ich bazy pomiędzy tą wsią i Kiernowo Lake.

Jak wynika z zeznań, część ofiar, zwłaszcza starcy i niedołężni, zostali spaleni na śmierć w ich domach. Ci, którzy próbowali uciec zostali zastrzeleni.

Według sprawozdań dochodzenia w sprawie zbrodni popełnionych w Koniuchy i Naliboki, wydanych przez Instytut Pamięci Narodowej w dniu 1 marca 2002 r., w Koniuchach od 36 do 50 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci, zginęło na miejscu, wiele innych zostało rannych. Ci, którzy przeżyli uciekli do pobliskich wsi.

Jednak według samych sprawców, około 300 mieszkańców w Koniuchach zginęło w tym działaniu. Wydaje się, że ta masakra bezbronnych ludzi była dość często opisana w różnych publikacjach i przedstawiona jako wspaniałą walkę bohaterskich partyzantów sowieckich wobec nazistów i tzw kolaborantów, czyli bezbronnych rolników próbuje bronić swojej własności, bardzo ciekawy przypadek morderców, którzy są dumni ze swojej zbrodni. Spójrzmy na kilka takich relacji:

Chłopi schowali się do domów. Partyzanci rzucali granaty na dachy i domy eksplodowały w płomieńach. Inne domy spalono. Chłopi biegli od ich drzwi i rwali po ulicach. Partyzanci ścigali ich, zabijając mężczyzn, kobiety i dzieci. Wielu chłopów pobiegło, przez cmentarz, w kierunku niemieckiego garnizonu na skraju miasta. Partyzantów dowódca, uprzedzając ten ruch, ustawił kilku swoich ludzi za nagrobkami. Kiedy ci otworzyli ogień, chłopi zawrócili, tylko aby spotkać żołnierzy zbliżajacych się od tyłu. Złapany w krzyżujący się ogień, setki chłopów zginęło.
(Patrz: Rich Cohen, "The Avengers", New York, Alfred A. Knopf, 2000, str. 145)

Oczywiście nie było niemieckiego garnizonu w Koniuchach, tylko chłopi z grupy samoobrony uzbrojeni w kilka zardzewiałych karabinów. Ale ten "niemiecki garnizon" brzmi dobrze we wspomnieniach Rich Cohena. Przynajmniej wygląda na prawdziwą walkę, a nie tylko masakre bezbronnych cywilów, kobiet i dzieci. Najbliższe garnizony niemiecki lub post policji był sześć kilometrów w Rakliszki.

Cała wieś ​​[Koniuchy] została zamieniona w popiół a jego mieszkańcy zostali zabici - według Zalman Wyłożny, który służył w bandzie "Śmierć faszystom".
(Patrz: Gołota "Losy żydów Ostrołęckich w czasie II Wojny Światowej", "Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, nr. 187, 1998, str. 32. Także Kowalski "A Secret Press in Nazi Europe", 333-34; również powtórzone w Isaac Kowalski, "Anthology on Armed Resistance 1939-1945", volume 4, Brooklyn, New York: Combatants Publishers House, 1991, 390-91.).

W "Destruction and Resistance", Chaim Lazar napisał:
Sztab Brygady postanowił zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać przykład innym. Pewnego wieczoru stu dwudziestu z najlepszych partyzantów z wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń którą mieli, wyruszyli w kierunku wsi. Było około 50 Żydów, wśród nich, na czele Jakub Prenner. O północy dotarli do wsi i zajęli właściwe pozycje. Rozkaz był nie pozostawić nikogo żywego. Nawet zwierzęta miał być zabite, a cały majątek miał być zniszczony. Sygnał dano tuż przed świtem. W ciągu kilku minut, wieś została otoczona z trzech stron. Z czwartej strony była rzeka i jedyny most był w rękach partyzantów. Pochodniami przygotowanymi wcześniej, partyzanci spalili domy, stajnie, spichlerze i jednocześnie otwierając silny ogień na domy. Półnagi chłopi wyskakiwali przez okna i szukając ucieczki. Ale wszędzie czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam koniec. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, około 300 osób, zostało zniszczonych, a nikt nie ocalał.
(Patrz: Chaim Lazar "Destruction and Resistance", New York: Shengold Publishers, 1985, 174-75)

Masakra ludności w Koniuchach, w tym kobiet i dzieci, została opisana przez Chaima Lazara jako wybitna "operacja bojowa", z której on był naprawdę dumny.

Więc, ilu mieszkańców wsi Koniuchy partyzańci naprawdę zamordowali? Fifty, jak wskazuje raport dochodzenia Instytutu Pamięci Narodowej, lub kilkaset, jak cytowane w pamiętnikach sprawców?
Być może jest to sprawa chluby "bohaterów", autocenzura IPN, lub mieszanka obu?
Ja wzywam kogokolwiek aby wymienił wszystkich kilkuset mieszkańców swojej rodzinnej wsi po 60 latach.
W wywiadzie dla CNN Pan Duffy opisuje partyzantów Bielskiego jako "agresywnych bojowników", którzy pod koniec wojny, zgłosili do Sowietów 381 nazistów i ich sprzymieżeńców zabitych. Spośród tych 381 "nazistów i ich sprzymieżeńców" 128 były bezbronnych mieszkańców Naliboki. Przynajmniej były to tzw. potwierdzone zabicia.

Ile jeszcze niewinnych ludzi bandyci Bielskiego zabili nikt naprawdę nie wie. To nie jest tak trudno być "agresywnymi bojownikami" przeciw bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Najprawdopodobniej Bielskiego pseudo partyzanci byli tylko agresywni grabieżcy a nie agresywni bojownicy. Zapewne wiele więcej chłopów zginęło, próbując bronić swojej własności. Oczywiście w raportach, wszystcy oni stali się "Nazistowskimi bojownikami" i antysemitami; ludzi których żydzi nie lubią. To brzmiało lepiej, gdyż nie było chwały w mordowaniu bezbronnych polskich cywilów.


Ten dokument nie jest chroniony prawem autorskim.
Kontakt.

POWRÓT DO: Prologu