Magdeburskie Użądlenie 1936

Polsko-bolszewicka Wojna Radiowa w 1920 roku


Osobiste wspomnienia porucznika Jana Kowaleskiego o początkach swojej kariery łamania kodów i szyfrów w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1919-20.

"Pewnego razu mój przyjaciel, porucznik Sroka, musiał iść na wesele siostry. Z tego powodu poprosił mnie o zastąpienie go w polskiej siedzibie Army. Praca była proste, musiałem uporządkować przechwycone sowieckie wiadomośćów radiowe i przesłać je do odpowiednich miejsc. W tym czasie dostałem stos zakodowanych sowieckich wiadomośćów radiowych. Jeden z odbiorników radiowych był obsługiwany przez ex-radio operatora austriackiego "Abhoerdienst", który zapisywał wszystkie przechwycone wiadomości. Trudno jest sobie wyobrazić, ale w tym czasie Komenda Polskiej Armii nie miało sekcji dekodowania i zakodowane wiadomości zostały gromadzenia nieprzeczytane. Postanowiłem spróbować szczęścia i zacząłem dekodować te wiadomości.Jedyną pomocą były opowieści Edgar Allan Poe. Spędziłem całą noc, a rano miałem dekodowane wiadomości komunikacji między dowódcami bolszewickimi w Mińsku i tzw. Mozyrską Grupą, wypełniającą lukę pomiędzy bolszewicką Armią północną pod dowództwem gen. Tuchaczewskiego i Armią południową, gdzie głównym komisarzem był Józef Stalin. W dekodowaniu dwie rzeczy mi pomogły - słowo "dywizja", które w języku rosyjskim ma trzy "i" oraz fakt, że wiadomości były raz podpisane w kodzie a inny raz otwartym tekstem.

Następnego dnia, sensacja eksplodował w Sztabie Polskiej Armii - ktoś jest w stanie dekodować bolszewickie wiadomości! Natychmiast dostałem zadanie stworzenia sekcji dekodowania w języku polskim Polskim Głównym Sztabie Wojsk Polskich. Stworzyłem sieć stacji radiowych podsłuchujących. Moje szczęście było to, że nadajniki radiowe używały przerywanie odstępu iskry, więc były odbierane na dużej odległości. Sieć odbiorników radiowych był połączona ze Sztabem przy pomocy Hughes automatycznych telegrafów. W mojej sekcji, zatrudniałem profesorów i asystentów matematyki. W ten sposób działaliśmy.

Teraz powiem wam o naszych doświadczeniach z Kawalerii Budiennego, która w 1920 roku przedarł się przez linię frontu i spowodowała odwrót Wojska Polskiego. Pierwszym sygnałem pojawienia się tej Armii Konnej w akcji była zakodowany wiadomość o zdobyciu Polskiego pociągu pancernego – którego załoga była wycięta szablami przez bolszewików. Od tego czasu, Budienny był nasz stały klient. Zmienił kody, przyznając jego dywizją nazwy kamieni szlachetnych - zwiezda bleszczyt (gwiazda świeci) oznaczało, że jego kawaleria napiera do przodu. Piłsudski wspominał: 'Obecność sowieckich jednostek kawalerii zaniedbaliśmy'. Przyznał, że nasze informacje nie zostały wykorzystane.

Dowódca bolszewickiej Mozyrska Grupy, trzymający lukę między północną i południową wojskami bolszewickimi, wysyłał alarmujące wiadomości do swoich przełożonych, że musi trzymać lukę stale rośnącą w długości. Kierunek dla polskiej kontrofensywy był oczywisty.

Przed atakiem, który rozpoczął się w poniedziałek 16 sierpnia 1920 z Wieprza, mieliśmy do wyboru - albo słuchać sowieckich wiadomośćów radiowych lub zagłuszać ich poprzez emisję na tej samej częstotliwości silnym sygnałem. Wybraliśmy ostatnią możliwość. Przerwa w bolszewickiej łączności radiowej trwała 3 dni, od 15 do 16 sierpnia. To było tak skuteczne, że wojska bolszewickie nie mogły porozumieć się. Gen. Tuchaczewskiego Armia północna prosiła o pomocy południową Armie. W tym czasie, Stalin marzył o zapoczątkowaniu rewolucji na Węgrzech i w Europie Południowej. Pod koniec sztab Armii południowego zdał sobie sprawę, że Armia północna jest w tarapatach. Kawaleria Budiennego udałs się na pomoc gen. Tuchaczewskiego. Wiedzieliśmy o jej planowanym ruchu i koło. Zamościa pułapka została ustawiona dla niego. "Korkiem butelki" była 2 Dywizja Legionów Polskich pod dowództwem gen. Żymierskiego. Byliśmy niezadowoleni, że Budiennego jest "przejechał"z jego Dywizją uciekając z pułapki, ale Budienny stracił wszystkie tabory dostaw i do końca wojny został wyeliminowany z działań.

Po wojnie, Tuchaczewski i jego ludzie obwiniali przywódców południowej Armii bolszewickiej ze Stalinem wliczonym. Później, w 1937 roku, Stalin oskarżył Tuchaczewskiego o szpiegostwo i spisek przeciwko ZSRR i skazał go na śmierć.

Mogę powiedzieć, że bez względu na to kiedy Budienny rozpocząby swój ruch, aby pomóc północnej Armii bolszewickiej, wiedzieliśmy, o jego planach z podsłuchu w jego komunikacji radiowej i byliśmy gotowi go złapać.

Później spotkałem się kilka razy z Budiennym w Moskwie podczas dyplomatycznych przyjęć. Pewnie podejrzewał moją rolę w jego klęsce, ale zastosowaliśmy zasadę: 'walczyliśmy wtedy, teraz będziemy pić'."


Ten dokument nie jest chroniony prawem autorskim.
Kontakt.

POWRÓT DO: Spotkanie dokument